ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Madame X ─ We Reserve The Right w serwisie ArtRock.pl

Madame X — We Reserve The Right

 
wydawnictwo: Jet Records 1984
 
1. "High in High School" C.Doliber, B.Kaiser 3:36
2. "Come One, Come All" C.Doliber, M.Petrucci 3:06
3. "She's Hot Tonight" B.Kaiser 3:18
4. "Dirty Girls" C.Doliber, B.Kaiser 3:18
5. "Max Volume" M.Petrucci 1:35
6. "Metal in My Veins" C.Doliber, B.Kaiser 2:46
7. "Reserve the Right to Rock" C.Doliber 3:12
8. "Good with Figures" C.Doliber, B.Kaiser 3:44
9. "Cat's Got Your Tongue" C.Doliber 3:33
10. "We Want Rock" B.Kaiser 2:56
11. "Stand Up and Fight" C.Doliber, M.Petrucci 3:40
 
Całkowity czas: 33:55
skład:
Bret Kaiser: Vocals/ Maxine Petrucci: Guitars, backing vocals/ Roxy Petrucci: Drums, backing vocals/ Chris "Godzilla" Doliber* : Bass, backing vocals
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Ocena: * Bez oceny
10.10.2015
(Recenzent)

Madame X — We Reserve The Right

Artrockowy oddział Polskiego Związku Kynologicznego zaprasza na kolejny odcinek cyklu o pudlach, czyli

 Poważna muzyka w niepoważnym opakowaniu.

Siedziałem sobie i oglądałem Puchar Świata w rugby, ale nie było mi dane zbyt długo w spokoju nacieszyć oczu widokiem trzydziestu facetów tłukących się na boisku, bo mój kochany pies postanowił mieć do mnie sprawę nie cierpiącą zwłoki. Baba to będzie zawsze baba, nieważne gatunek – facet ogląda sport, a ona akurat wtedy musi z nim poważnie porozmawiać, jakby nie można było zrobić tego pół godziny wcześniej, albo pół godziny później.

Usiadła i zaczęła przemowę:

 - Uważam, że przyszła pora…

- Na Telesfora – wtrąciłem się

 - Jak będziesz przerywał, to cię utnę – warknęła

 - Dobra, dobra, gadaj.

 - Jakoś w naszym cyklu pomijamy  panie. Tylko faceci i faceci. Musimy napisać też coś i kobietach.

 - Musi to na Rusi. Ale będzie problem. Widzisz Tośka, rock to straszny gender, prawie sami faceci, a im głośniej, tym dziewczyn mniej. Nie żeby była to jakaś zamierzona dyskryminacja, po prostu płeć piękna do grania rocka nie garnie się specjalnie. Oczywiście, że są damskie kapele, ale liczbowo to straszna mniejszość. Jeżeli chodzi o rodzaj muzyki, którym się razem zajmujemy to też różowo nie jest – tak od razu na myśl przychodzi mi czterech wykonawców – Lita Ford, była wiosłowa The Runaways, norweski Blonde on Blonde, nie mylić z walijskim, prog rockowym bandem z początku lat siedemdziesiątych, Madame X i Vixen. I jest tak – Vixen jest cienkie, szkoda na nie czasu, nie podobało mi się ćwierć wieku temu i nie podoba też i teraz, Blonde on Blonde to męski zespół, tyle, że z dwiema wokalistkami, Lita Ford solo też specjalnie mi nie podchodzi. Zostaje Madame X. I chyba nią się zajmiemy. Co prawda skład jest pół na pół, bo dwóch facetów i dwie dziewczyny, ale co ciekawe za bębnami i na gitarze, do tego właśnie siostry Petrucci były założycielkami tej kapeli. Uprzedzając pytania – nie, John Petrucci nie jest ich krewnym.

Jak to się stało, że nie zagrało? Niezła promocja, całkiem dobry  singlowy numer i całkiem dobre video do niego, za konsoletą Rick Derringer – czyli nie pierwszy lepszy ogórek, ale naprawdę porządny producent, a album niestety padł. To była  płyta, która miała bardzo solidne papiery, żeby zawojować listy przebojów. Ostro, zadziornie, rockowo – bo Derringer nie miał ochoty ich w studiu zagłaskiwać, jak zrobiłby to na przykład Beau Hill. Do tego ewidentnie melodyjnie i przebojowo – oprócz „High In High School” (czyli „Przyćpać w Liceum”), znalazłoby się  jeszcze ze cztery potencjalne single. Mimo koszmarnego imidżu – vide okładka – zespół uczciwie wymiatał po rockowemu, raczej bardziej rock’n’rollowo typu The Runaways, albo Twisted Sister, chociaż też to z pewnością podpadało pod pudel metal.  Szkoda, że się nie udało. Jeżeli ktoś lubi podobne granie, a nie zna – warto.

Zespół jeszcze wegetował kilka lat, ale ciągłe zmiany składu, brak kontraktu płytowego i w 1988 roku zakończył działalność. Reaktywował się jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych w zupełnie damskim składzie, oraz stosunkowo niedawno i ponoć szykuje nową płytę.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl na Myspace.com ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2017 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.