ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Zodiac ─ A Hiding Place w serwisie ArtRock.pl

Zodiac — A Hiding Place

 
wydawnictwo: Napalm Records 2013
 
01. Downtown
02. Free
03. Underneath My Bed
04. Leave Me Blind
05. Moonshine
06. Believer
07. I Wanna Know Part 1
08. I Wanna Know Part 2
09. Cortez The Killer
10. Sleep Of The Hollow (bonus track)
11. Leave Me Blind (Extended)(bonus track)
 
Całkowity czas: 60:38
skład:
Nick Van Delft - Vocals & Lead Guitar; Stephan Gall - Rhythm Guitar; Janosch Rathmer - Drums & Percussion; Ruben Claro - Bass & Organ
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Ocena: 7 Dobry, zasługujący na uwagę album.
17.01.2014
(Recenzent)

Zodiac — A Hiding Place

 Remanent 2013.

 Tak sobie cicho, bez rozgłosu, ukazała się nowa płyta niemieckiego Zodiaka. Właściwie – a jaki to miałby być rozgłos? Wątpię, żeby firma wydająca ich krążki miała jakiś kosmiczny budżet na promocję. Ukazała się i tyle. Poczta pantoflowo-internetowa zadziała i kto ma się dowiedzieć, ten się dowie. Szkoda jednak, że taki kawałek wartościowej muzyki skazany jest pobocza rynku muzycznego.

 Debiut Niemców oblałem taką ilością lukru i miodu, że niejednego mogło zemdlić od tej ilości słodyczy. Ale com napisał, napisałem i nie mam zamiaru wycofać się chociażby z jednego słowa tamtej recenzji. Teraz przyszedł czas na drugą płytę. Cóż… Nauczony wieloletnim doświadczeniem, wiem, że nie należy po wybitnym debiucie spodziewać się płyty równie dobrej. Zdarzają się oczywiście wyjątki, ale bardzo rzadko, na poziomie błędu statystycznego. Dlatego, kiedy trafia do mnie nowa płyta wykonawcy, którego debiut mocno zamieszał mi w głowie, to liczę przede wszystkim na to, żeby za bardzo nie wtopił.

 Do „A Hiding Place” też podszedłem z lekka rezerwą i bez większych oczekiwań – słusznie – bo gdybym oczekiwał nie wiadomo czego, to bym się rozczarował, a na pewno przy pierwszym odsłuchu. A tak – spoko, luzik, nie ma się co napalać – obróbka na chłodno. I od razu inaczej.  Na początku –   „Leave Me Blind” i „Cortez The Killer”. Pierwsze to znakomita rockowa ballada, a znakomite rockowe ballady obecnie występują  z częstością yeti, albo jednorożców. Tu liczy się dwie rzeczy – głos i melodia – reszta to dodatki.  Tym przypadku zastosowano zgrany do cna patent najpierw głos plus bardzo skromny akompaniament (tu – fortepian), a potem stopniowo wchodzi reszta zespołu – ale działa i to bardzo dobrze. Do tego „Leave Me Blind” mamy na płycie dwa razy – drugi raz (jako bonus) w wersji wydłużonej – eh mmm, my precious… Problemem za to jest z „Cortez The Killer” i nie dlatego, że Zodiaki go położyły. Wręcz przeciwnie, wersja co najmniej zacna – mniej sprzężeń, więcej bluesa – bardzo rasowo zagrana. Ale jest coś nie bardzo z płytą, jeżeli jednym z najjaśniejszych jej momentów jest cover, nawet takiego klasyka. Reszt materiału jest solidna, ale, kurde, niewiele więcej – riffy najwyżej niezłe, melodie – również nie powalają. Za to wykonanie – tu jest siła zespołu. Gdzieś się potem te utwory  rozpędzają i rozwijają się w częściach  instrumentalnych. Nawet nie chodzi tylko o gitarę, cały zespół w międzyczasie, tak po drodze dostaje skrzydeł. Nawet mocno przeciętne numery, jak „Free” nabierają rumieńców.

 Drugie słuchanie to przede wszystkim bardzo dynamiczny „Underneath My Bed” i „I Wanna Know Part 1&2”, w mniejszym stopniu „Downtown” i kolejna przyzwoita ballada „Believer” (średni refren). W ogólnym rozrachunku „A Hiding Place” wypada całkiem nieźle – jest to płyta jak najbardziej na półkę i pewnie gdzieś tam będę sobie do niej od czasu do czasu wracał. Ale na pewno rzadziej, niż do debiutu. W porównaniu z nim jest  to na pewno regres i to dość spory. Jednak było skąd spadać i gwiazdek wcale mało nie będzie, bo do ziemi sporo  jeszcze zostało – siedem z niewielkim plusem. Ale i tak – jest dobrze. Oni mają naprawdę papiery na sporą karierę.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl na Myspace.com ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2017 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.