ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Gabriel, Peter ─ P.O.V. w serwisie ArtRock.pl

Gabriel, Peter — P.O.V.

 
wydawnictwo: Virgin Records 1990
 
1. This is the Picture
2. San Jacinto
3. Shock the Monkey
4. Games Without Frontiers
5. No Self Control
6. Mercy Street
7. Sledgehammer
8. Solsbury Hill
9. Lay Your Hands on Me
10. Don`t Give Up
11. In Your Eyes
12. Biko
 
Całkowity czas: 90:00
skład:
- Peter Gabriel / lead vocals, keyboards - Tony Levin / bass guitar, stick, vocals - David Rhodes / guitar, vocals - Manu Katche / drums, vocals - David Sancious / keyboards
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 0
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 0
Arcydzieło.
› 2

Łącznie 2, ocena: Arcydzieło.
 
 
Ocena: * Bez oceny
21.08.2013
(Recenzent)

Gabriel, Peter — P.O.V.

 Dokształt koncertowy. Semestr drugi.

 Wykład trzynasty (Tfu, tfu na psa urok, przez lewe ramię).

 „Lay Your Hands on Me”. Gabriel na skraju sceny, odwrócony tyłem, rozkłada ręce i spada w publiczność. I płynie na rękach widzów.

- No to tej kurteczki zaraz nie będzie miał – powiedziała Agnieszka.

Faktycznie. Biała, bajerancka kurteczka poszła w strzępy, a i podkoszulek też wyglądał niewiele lepiej. Tyle, że został na grzbiecie artysty. Mimo wszystko widać było, że ta „ludzka kąpiel” dodała Gabrielowi dużo animuszu, bo zaraz zaczął skakać na scenie ze zdwojoną energią.

 Wracamy z Ameryki do Europy, szlakiem polskich turystów, czyli do Grecji. Bo tam dzieje się akcja omawianego dzisiaj żywczyka.

 O tym wydawnictwie mało kto wie i mało kto pamięta, jako, że wydane tylko na kasecie VHS(*), a format ten skonał gdzieś pod płotem  ładnych kilkanaście lat temu.  A na DVD się to nie ukazało  (**). Ja sobie o nim przypomniałem przy okazji rocznicowego remajstera „So”. Gdzieś ta kaseta powinna być, video też jeszcze działa… Nie, nie mam oryginału „P.O.V.”. Nigdy w życiu  nawet na oczy go nie widziałem. Moja znajoma dostała przegraną kasetę z kilkoma koncertami, min. i Gabrielem z Aten i razem sobie to u niej pooglądaliśmy. W 1990 roku to ja byłem biedny student, zresztą wtedy mało kto myślał o kupowaniu oryginalnych kaset. Kwitła wymiana i nagrywanie. Nawet nie wiem, czy to, co dostała Monika od swojego faceta, to było przegrywane z oryginału, czy jakiejś lepszej kopii?

 Mniejsza z tym.

 Na początku października 1987 roku, przy okazji trasy promującej „So” Gabriel odwiedził Grecję i w Atenach zagrał kilka koncertów, które zostały sfilmowane przez ekipę dowodzoną przez Michaela Chapmana. A producentem był Martin Scorcese.

 Bardzo wiele ówczesnych produkcji tego typu nie do końca było wydawnictwami stricte koncertowymi. Panowała wtedy jakaś  moda, żeby przy okazji powtykać tam różne inne rzeczy nie tylko muzyczne. Jakby sam występ nie był dość atrakcyjny dla widzów. Wzbogacenie „P.O.V.” sekwencjami z trasy koncertowej, zza sceny,  a nawet rodzinnymi scenkami rodzajowymi, jako  że filmowane przez Gabriela –  jeszcze może być, szczególnie, że sam tytuł – „P.O.V.” – czyli Point of View. Ale „upiększanie” samych utworów jakimiś „teledyskowymi” wstawkami – to już trochę bez sensu (np. fragmenty kronik filmowych z okresu Wielkiego Kryzysu podczas  ”Don’t Give up”, albo przebitki z pogrzebu Stevena Biko w czasie „Biko”). Trzeba przyznać, że takie opracowanie materiału raczej mu zaszkodziło, niż pomogło, ale takie udziwnianie tego typu wydawnictw nie było rzadkością i szło się jakoś do tego przyzwyczaić. Mimo wszystko aż tak bardzo się temu nie dziwię, bo „P.O.V.” wizualnie aż tak atrakcyjne  nie jest – ani jakichś specjalnych świateł, ani jakiejś specjalnej scenografii, ani jakichś specjalnych efektów. Ale nie scena zdobi aktora, a aktor scenę (czy coś w tym rodzaju) – Gabriel z zespołem dali naprawdę czadu ile mogli (chociaż z imidżu to przypominali podstarzały boysband). Sam Peter robił małpę w „Shock The Money”, pływał w tłumie i w  ogóle był cały czas w ruchu. Zespół starał się mu wiernie sekundować, ale Sancious i Katche z przyczyn obiektywnych nie bardzo mogli opuszczać swoje miejsca pracy. Chociaż próbowali – na początku, przy „This Is The Picture” cały zespół wykonuje „skomplikowany” układ choreograficzny wymachując różnymi instrumentami – gitarzyści – wiadomo, Gabriel i Sancious – ręczne klawiatury, nawet Katche dzierżył w łapie jakieś elektroniczne ustrojstwo udające perkusję. I wszyscy się tak równo i wdzięcznie gibali w takt „This Is The Picture”. Zwykle to „Łysy” (czyli Levin) uważany jest za tego najaktywniejszego po Gabrielu zawodnika na scenie, ale  tym razem ewidentnie przyćmił go David Rhodes. Trzeba pogalopować z pryncypałem przez scenę – nie ma problemu, pohasać z tancerką podczas „In Your Eyes” – cała przyjemność po mojej stronie. Tylko koło uszu  wiuwały mu poły od płaszcza, który miał na grzbiecie.  A tak w ogóle „miejscowe” wykonanie „In Your Eyes” jest niesamowite – w tym utworze do zespołu dołączają para tancerzy, dwaj dodatkowi bębniści, oraz Youssou N’Dour. I staje się wielkie muzyczno taneczne szaleństwo, trwające chyba z dziesięć minut – coś wspaniałego. A i tak najbardziej mi się z tego wszystkiego (i w ogóle z całego koncertu) podoba … kubrak Youssou N’Doura. Te kolory, te wzory – ja też taki chcę! Pewnie nawet bym i w nim spał. Aha – biały człowiek nie powinien tańczyć przy czarnym człowieku, bo to trochę pokracznie wygląda – tak panowie Gabriel i Rhodes – same dobre chęci nie wystarczą. Trzeba mieć i odpowiednie geny.

 Można się zastanawiać, co robi większe wrażenie – czy „In Your Eyes”, czy finałowy „Biko”. Na mnie ten pierwszy. Jednak i w trakcie „Biko” chodzą ciary po plecach, tylko całkiem inne, bo to wykonanie tego protest songu jest naprawdę bardzo przejmujące.

 Można mieć do „P.O.V” pewne zastrzeżenia natury realizacyjnej, jednak muzycznie to bardzo mocny koncert (chociażby dlatego, że tu się gra, a nie jeździ na rowerze). Nie ma tu ani jednego odpuszczonego momentu, tu wszystko jest na najwyższych obrotach. Wszystkie utwory zagrane są co najmniej perfekcyjnie, a w porywach – sky is the limit, tak jak „Biko”, czy „In Your Eyes”. A nawet jeżeli ten limit jest trochę niżej, to niewiele – czyli właściwie cała reszta. Świetna rzecz i warto  to pooglądać (w całości na jutubie). Może to nawet najlepszy koncert z obrazkami Gabriela?

 (*) – nie ma oficjalnego „P.O.V.” na DVD – wszystkie takie wydania to piraty, a tylko w  Japonii został wydany  jako laser-disc

(**) – obecnie koncert z Aten w wersji DVD jest dostępny na Deluxe Box-Set Limited Edition, zwanym też „Rockefeller Edition” (4 CD, 2 DVD,  maksi-singiel i książeczka) jubileuszowego wydania „So”, ale nie jest to „P.O.V.”, tylko sam koncert, bez żadnych wstawek i  dłuższy o cztery utwory. Dlaczego „Rockefeller Edition”? Bo furmankę pieniędzy kosztuje.

 Dzisiaj pytania tylko i wyłącznie trudne, dlatego wszystkie po 5 punktów:

  1. Pewnego razu, było to na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, Gabriel zabukował salę na świąteczny koncert. Ale okazało się, że przez pomyłkę wynajęto ją jeszcze jednemu wykonawcy, dokładnie na ten sam termin. Ale sprawca tego całego zamieszania, promotor Harvey Goldsmith, wpadł na pomysł, żeby zagrali razem na jednej scenie. Dogadali się w sprawie repertuaru, zrobili kilka prób i zagrali koncert jako Rob And Gab. Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale Gabriel to wykonawca kojarzony z prog-rockiem, a ten drugi wprost przeciwnie – można powiedzieć, że z punka wyszedł. Kto był tym drugim z duetu i kto tam w zespole towarzyszącym grał (wystarczy dwa nazwiska – najlepiej perkusisty i klawiszowca), bo tam same słynne nazwiska się przewijają ? (5 pkt.)
  2. Co łączy utwory  - „Here Comes The Flood”, „Down The Dolce Vita”, „On The Air”, „Exposure”, „Red Rain” i „That Voice Again”? (5 pkt.)
  3. Jeden z muzyków z zespołu Gabriela przez dłuższy czas na wszelki wypadek nie odwracał się do szefa tyłem na scenie. Kto i dlaczego? (5 pkt.)
  4. Podczas jednej z tras  po USA, Rhodes namówił  Gabriela, żeby zobaczył pewną kaplice za której wystrój odpowiadał pewien znany, amerykański  malarz. Peter zafascynowany jego sztuką poświęcił mu pewien utwór. Jaki to utwór i kto jest tym malarzem? (5 pkt.)

 

Bogato – za dzisiejsze pytania można skasować 20 punków – to tak jak premia górska na Alpe-d’Huez.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl na Myspace.com ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2017 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.