ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
- 27.03 - Warszawa
- 28.03 - Warszawa
- 30.03 - Łódź
- 31.03 - Warszawa
- 31.03 - Warszawa
- 01.04 - Poznań
- 02.04 - Łódź
- 02.04 - Warszawa
- 06.04 - Kraków
- 07.04 - Łódź
- 08.04 - Łódź
- 09.04 - Łódź
- 07.04 - Wrocław
- 08.04 - Kraków
- 11.04 - Warszawa
- 19.04 - Łódź
- 22.04 - Katowice
- 23.04 - Łódź
- 25.04 - Lublin
- 26.04 - Warszawa
- 27.04 - Łódź
- 01.05 - Warszawa
- 19.05 - Wrocław
- 20.05 - Warszawa
 

felietony

26.05.2013

Oblicza Milesa albo Strange Case of Dr Jekyll and Mr Hyde

Oblicza Milesa albo <i>Strange Case of Dr Jekyll and Mr Hyde</i>

Stałem się kimś w rodzaju Upiora w Operze. Często przemykałem się tunelem pod moim domem, cały w paranoi i w ogóle, szwendałem się tam jak jakiś pomyleniec. Źle było ze mną, a raczej coraz gorzej.

Jak zapisałem przed rokiem w felietonie „Miles Davis na piedestale”, Tom Hoechst, burmistrz amerykańskiego miasteczka Alton w stanie Illinois, w którym dokładnie 87 lat temu, 26 maja 1926 roku przy 1112 Milnor Street przyszedł był na świat Dark Magus, powiadomił w sobotę 19 maja 2012 roku podczas siódmego Miles Davis Jazz Festival, iż podjęte zostaną starania, aby ulokować w centrum miasta, na Third Street, pomnik upamiętniający genialnego jazzmana. Celem szczytnego przedsięwzięcia były i są nie tylko kwestie kulturalne, w tym potrzeba upamiętnienia nietuzinkowej postaci i przypomnienia urbi et orbi o miejscach jej narodzin, ale również chęć przyciągnięcia do Alton adoratorów Davisowej twórczości i związana z tym możliwość podreperowania miejskiego budżetu. Potwierdzeniem niechże będą słowa Dona J. Hubera, jednego z działaczy i liderów lokalnej społeczności, który przed miesiącami stwierdził był bez ogródek: The Miles Davis house is one of the most underutilized assets we have in our tourism bag („Dom Milesa Davisa jest jedną z najbardziej nie wyzyskanych atrakcji turystycznych naszego miasta”)(1). Dodać można też, iż pewną rolę w całej tej sprawie odgrywa niejaka rywalizacja o Davisa z pobliskim, położonym jakieś 25 mil na południe od Alton niewielkim East St. Louis, dokąd rodzice Davisa przenieśli się wkrótce po narodzinach syna i gdzie ten wraz z rodzeństwem dorastał.

Koszt wykonania i wystawienia pomnika oszacowano podówczas na około 50.000, 100.000, a nawet 200.0000 dolarów, zaś czas potrzebny na realizację tego zamierzenia na 2 do 5 lat. Zdecydowano też, że sama statua ma zostać odlana z brązu, a ukazywać Trębacza „naturalnej wielkości” i w pozie znanej głównie z okładki znakomitej jego płyty z 1971 roku, A Tribute to Jack Johnson, choć nie tylko z niej, wszakże w ubiegłym roku uhonorowano tak Davisa, jak i wspaniałą pieśniarkę francuską Edith Piaf serią urodziwych znaczków pocztowych, na których Miles widnieje właśnie taki, jak na frontcover wspomnianego albumu. Postawienie pomnika kontrowersyjnemu nie tylko za życia, lecz i po śmierci Davisowi nie wzbudza powszechnego pośród mieszkańców Alton entuzjazmu, z których zresztą wielu nie ma nawet pojęcia o tym, że to właśnie w ich mieścinie przyszedł był na świat (nie)sławny jazzman. Mimo to pomysłodawcy, skupieni w specjalnie zawiązanym Miles Davis Memorial Project, są dobrej myśli. Jak zakomunikował 4 maja br. w galerii Jacoby Arts Center przybyłym na  8th Annual Miles Davis Jazz Festival jeden z organizatorów przedsięwzięcia, Jared Hennings, spośród dziesięciu potencjalnych rzeźbiarzy dotychczas wytypowano czterech. Nadto niebawem ruszyć powinna akcja zbierania niezbędnych do realizacji projektu funduszy, które gromadzić będzie się między innymi poprzez sprzedaż tak popularnych również w Polsce pamiątkowych „cegiełek”. Zakłada się także, iż już dnia 26 maja 2014 roku uda się uroczyście odsłonić brązową statuę Trębacza. Czy tak się stanie, czas pokaże.

Nie wyłącznie w położonym nad rzeką Missisipi, a starającym się kulturalnie poradzić sobie ze skutkami światowego kryzysu Alton upamiętnia się Milesa Davisa. Otóż w Nowym Jorku, do którego Davis przybył jesienią 1944 roku w celu odszukania Charliego Parkera i Dizzy’ego Gillespiego, o czym pisałem w tekście poświęconym pierwszym profesjonalnym nagraniom Dark Magusa, zgromadzonym na wydanym w 1990 roku kompilacyjnym albumie First Miles, odbyła się w czwartkowe popołudnie 16 maja Medallion Ceremony, zorganizowana przez The New York City Landmarks Preservation Commission uroczystość przybicia i odsłonięcia medalionu upamiętniającego miejsce, w którym Wielki Miles w latach 1958-1983, zatem przez ćwierć wieku mieszkał, tworzył i rozrabiał. Dom ten, dzięki udekorowaniu go nieładnym medalionem z emaliowanej porcelany, odtąd znajduje się na liście zabytków oraz atrakcji kulturalnych i turystycznych Wielkiego Jabłka.

O tym nabytym u schyłku lat pięćdziesiątych(2), znajdującym się pod numerem 312 na Zachodniej Siedemdziesiątej Siódmej Ulicy na Manhattanie pięknym czteropiętrowym budynku typu brownstone wspominał Trębacz w autobiografii, wzmiankując, iż wprowadził się do niego z żoną Frances bodajże w 1961 roku, po tym jak zakończył się jego remont: It was over by the Hudson River, between Riverside Drive and West End Avenue. It had a basement, where I put a gym so I could work out, and a music room where I could rehearse without disturb­ing anyone else in the house. The first floor had a big living room area and a large kitchen, too. There was a staircase that led up to the bedrooms. And then we had apartments that we rented out on the top two floors. We also had a little garden in back. We were very comfortable by this time. I was making about $200,000 a year. I had invested some of my money in stocks; I used to check the papers all the time to see how they were doing. We needed the house because by then Frances and I had all the kids living with us: my daughter, Cheryl, my sons, Miles IV and Greg­ory, and Frances's son, Jean-Pierre. My brother Vernon was coming up and staying sometimes and so was my sister and mother. And my father came once or twice („Stał nad rzeką Hudson, między Riverside Drive a West End Avenue. Była tam piwnica, gdzie urządziłem salę treningową do ćwiczeń i pokój muzyczny, gdzie można było robić próby, nie przeszkadzając domownikom i sąsiadom. Na parterze był duży salon i równie duża kuchnia. Potem schody na górę do sypialni. Na dwóch górnych piętrach były mieszkania, które odnajmowaliśmy ludziom. Z tyłu mieliśmy jeszcze ogródek. Bardzo nam się dobrze tam żyło. Rocznie wyciągałem ze 200.000 dolarów, trochę pieniędzy zainwestowałem na giełdzie i cały czas sprawdzałem, jak stoją moje akcje. Dom był nam potrzebny, bo w tym czasie razem z nami mieszkały wszystkie nasze dzieci: córka Cheryl, synowie Miles IV i Gregory oraz syn Frances Jean-Pierre. Czasami zatrzymywał się u nas mój brat Vernon, siostra i matka też. Nawet mój ojciec wpadł z raz czy dwa”)(3).

Przytoczony wyimek ujawnia wyjątkowo szczęśliwy i spokojny okres w życiu Davisa, pochłoniętego nie tylko muzyką, ale też boksem, interesami i dobrą kuchnią, naówczas związanego z poznaną w 1953, a poślubioną w 1960 roku Frances Taylor, którą i po późniejszym rozwodzie uznawał za miłość swojego życia. Jak ujął tę część życia Artysty inny trębacz, a zarazem jego biograf Ian Carr: Thus began perhaps the only period of conventional family life Miles would enjoy as a husband and father („Tak zaczął się może jedyny okres normalnego życia rodzinnego, jaki Miles przeżył jako mąż i ojciec”)(4). No właśnie, w życiu niespokojnego, poszukującego i raz po raz popadającego w nałóg narkotykowy Davisa nic nie trwało długo: już w 1962 roku rodzinną sielankę zakłóciła śmierć jego ojca, Milesa Henry’ego Davisa, który bodaj w 1960 roku wjechał samochodem na niestrzeżonym przejeździe kolejowym pod pociąg, co zdruzgotało jego zdrowie, nie tylko fizyczne, ale i psychiczne: It had fucked him up because the white ambulances wouldn't pick up a black person where he got hit and so he had to wait for a black ambulance to come and take him to the hospital („Ciężko to przeżył, bo biała karetka nie chciała zabrać z wypadku czarnego. Musiał czekać na czarne pogotowie, żeby go ktoś wreszcie zabrał do szpitala”)(5). To wydarzenie, jak i inne, wynikające z panującego w Stanach Zjednoczonych rasizmu i segregacji traumatyczne doświadczenia kształtowały w życiu Davisa jego częstokroć niechętny stosunek do „białych”. Winno się o tym pamiętać i wystrzegać upraszczających stwierdzeń, szkalujących Davisa jako „czarnego rasistę”, jednocześnie mając na uwadze, że za jednego z najbliższych przyjaciół uznawał on „białego” Gila Evansa oraz że zawsze chętnie współpracował z „białymi” muzykami, co zresztą wielu „czarnych” miało mu za złe.

Kiedy w 1964 roku zmarła matka Milesa, Cleota Henry Davis, między nim a Frances nie układało się już dobrze. Wina to była Davisa, który nadużywając kokainy i alkoholu zwalczał doskwierającą mu natenczas anemię sierpowatą, do tego będąc chorobliwie zazdrosnym o małżonkę, sam nagminnie ją zdradzał. Jak zapisał w swej Autobiografii: I had turned into something like the Phantom of the Opera. I used to sneak around through this tunnel under my building, all paranoid and shit, used to find myself down in there sometimes like a madman. I was a mess and getting worse („Stałem się kimś w rodzaju Upiora w Operze. Często przemykałem się tunelem pod moim domem, cały w paranoi i w ogóle, szwendałem się tam jak jakiś pomyleniec. Źle było ze mną, a raczej coraz gorzej”)(6). I dalej: Around that time I was hallucinating about someone being there in the house. So I was looking in closets, under beds, and I remember now putting everyone out in the cold — everyone except Frances—because I was looking for this imaginary person. So here I am crazier than a motherfucker, with a butcher knife, and I take her down in the basement with me looking for this person who wasn't even there. She started playing crazy like me and said, "Yes, Miles, there is somebody in this house; let's call the po­lice." The police searched the house and looked at me like I was crazy. Frances left the house when the police came and stayed at a friend's house („Ja w tym czasie miewałem halucynacje, że ktoś jeszcze jest u nas w domu. Przeszukiwałem szafy, zaglądałem pod łóżka, pamiętam, że wszystkich wypędziłem na chłód – wszystkich oprócz Frances – bo wszędzie szukałem tej wyimaginowanej osoby. Miotam się po domu z obłędem w oczach i pierdolonym nożem rzeźnickim w ręku, łapię Frances, ciągnę ją do piwnicy, żeby tam znaleźć tego kogoś, kto wcale nie istnieje. Ona zaczęła udawać taki sam obłęd i mówi: „Tak, Miles, ktoś u nas jest, wezwijmy policję”. Policja przeszukała dom i odjechała, patrząc na mnie jak na wariata. Na czas ich pobytu Frances wyszła z domu i przeczekała u przyjaciółki”)(7). Zrozumiałe, że związek Milesa i Frances długo już nie potrwał. Aczkolwiek rozwiedli się dopiero w 1968 roku, to ich rozstanie w pewien sposób wiąże się z wydanym w 1965 roku longplayem E.S.P., którego okładkę zdobi fotografia przedstawiająca siedzącego Davisa, z założoną za głowę ręką i spoglądającego z dołu na stojącą Taylor. Zdjęcie to pstryknięto w ogrodzie kamienicy przy Zachodniej Siedemdziesiątej Siódmej Ulicy na tydzień przed ostatecznym odejściem Frances od nieobliczalnego męża.

Zbliżając się do końca, a powracając jeszcze na moment do dawnego Davisowego domu na Upper West Side na Manhattanie, budynku, w którym niegdyś mieściła się cerkiew, wypadnie wspomnieć, iż petycję z prośbą o nadanie imienia Milesa Davisa rogowi West 77th Street i West End Avenue przedłożyła przed trzema laty pani Shirley Zafirau, niegdysiejsza sąsiadka Davisa, zamieszkująca przy West 77th Street od 1963 roku. Dama ta zachowała Trębacza we wdzięcznej pamięci, co potwierdzają jej słowa: He was a very complex personality. He wanted this bad, tough image out there, maybe to keep people away, but he was a wonderful neighbor („Miał bardzo złożoną osobowość. Podtrzymywał ten niedobry, gburowaty wizerunek na pokaz, może by trzymać ludzi z dala, bo sąsiadem był cudownym”)(8). Jak już wiadomo, wysiłki kobiety odniosły pewien skutek i 16 maja br. oznaczoną numerem 312 kamienicę typu brownstone udekorowała The New York City Landmarks Preservation Commission w asyście Davisowego siostrzeńca Vincenta Wilburna Jr. i kilku innych jazzmanów nieładnym, ale stanowiącym wyraz uznania, wdzięczności i opieki medalionem, widomą oznaką objęcia patronatem niezwykłego miejsca. Miejsca, w którym nie jedynie rozgrywały się dantejskie sceny, wywoływane przez pogrążonego w narkotyczno-pijackim widzie Dark Magusa, czy budziły wzburzone przezeń demony, ale też rodziły się niezwykłe pomysły, zwieńczone powstaniem wybiegającej w przyszłość, kosmicznej muzyki, którą postawił sobie Davis pomnik trwalszy niż ze spiżu.

Co zaś dziś, to jest w niedzielę 26 maja (nie zapomnij, Szanowny Czytelniku, o obchodzonym w Polsce Dniu Matki) 2013 roku istotne, to to, aby pamiętać, że Miles Dewey Davis III, któremu na ArtRocku w każdą sobotę spojrzeć można prosto w oczy, obchodziłby 87 urodziny, zakończę przeto niniejszy wywód następującym powinszowaniem:

Happy Birthday, Miles, wherever You are!

 

(1) Paul Povse, Hometown Recognition for Miles Davis is Still Kinda Blue, „St. Louis Beacon” z dnia 22 VIII 2012: https://www.stlbeacon.org/#!/content/26623/miles_alton_legacy_082112 (dostęp 25 V 2013).

(2) W autobiografii Davis napomknął, iż budynek ten nabył nie w 1958, lecz w 1960 roku. Por.: Miles Davis, Quincy Troupe, Miles. The Autobiography, New York 1990, s. 255.

(3) Tamże. Tłumaczenie podaję za: Miles Davis, Quincy Troupe, Miles. Autobiografia, przeł. Filip Łobodziński, Warszawa 2006, s. 262.

(4) Ian Carr, Miles Davis. The Definitive Autobiography, London 1999, s. 172.

(5) Miles Davis, Quincy Troupe, Miles. The Autobiography, op. cit., s. 257; Miles Davis, Quincy Troupe, Miles. Autobiografia, op. cit., s. 264.

(6) Jw., odpowiednio s.: 268; 276.

(7) Jw., odpowiednio s.: 281-282; 289.

(8) Leslie Albrecht, Miles Davis Could Get Upper West Side Street Corner Named for Him, „DNAinfo New York” z dnia 13 X 2010: http://www.dnainfo.com/new-york/20101013/upper-west-side/miles-davis-could-get-upper-west-side-street-corner-named-for-him (dostęp 25 V 2013).

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl na Myspace.com ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2017 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.